"Edukacja jest rozwiązaniem dla wszystkich problemów."

pracaWielu ludziom wydaje się, że rząd mógłby jednym dekretem zlikwidować bezrobocie oraz wprowadzić pełnię szczęścia dla wszystkich obywateli i tylko przez wrodzoną złośliwość tego nie robi…

Przyjrzyjmy się z bliska zjawisku bezrobocia.

Bezrobocie jest zjawiskiem naturalnym w gospodarce i występuje praktycznie na całym świecie. Nawet, kiedy gospodarka szybko się rozwija, istnieje pewien poziom bezrobocia (tzw. naturalne bezrobocie).

Według danych OECD, od 1992 roku, najniższe bezrobocie w Polsce wynosiło 7,11% (w 2008) i można przyjąć, że to właśnie jest nasz naturalny poziom. W Hiszpanii było to 8,26% (w 2007), w USA 4% (w 2000 roku). Jeśli gospodarka jest w złej kondycji np. przez światowy kryzys – bezrobocie będzie oczywiście wyższe niż naturalne.

Dlaczego każdy z tych krajów ma inny poziom bezrobocia naturalnego?

Oto kilka czynników, które na to wpływają:

- Prawa pracownicze i regulacje. Im bardziej państwo stara się zabezpieczyć pracownika kosztem pracodawcy, tym większym ryzykiem jest zatrudnianie kogokolwiek i spada skłonność firm do oficjalnego zatrudniania pracowników. Skrajnymi przykładami mogą tu być właśnie Stany Zjednoczone (gdzie pracownik nie jest prawie w ogóle chroniony przez prawo, można go łatwo zwolnić itd.) i Hiszpania (gdzie pracownikom należały się różne przywileje i duże odprawy, za zwolnienie po wielu latach pracy). To właśnie dlatego naturalne bezrobocie w USA jest niższe niż w Polsce, a w Hiszpanii wyższe.

Obciążenia pozapłacowe pracy. Chodzi tu o ZUS, składki, podatek dochodowy i wszystko to, co musi zapłacić pracodawca, a co nie trafi bezpośrednio do pracownika. Ma tutaj również znaczenie wysokość płacy minimalnej – im wyższa płaca minimalna, tym wyższe bezrobocie. Eliminuje ona z rynku pracy głównie osoby o najmniejszych kwalifikacjach i doświadczeniu, których praca nie warta jeszcze tyle, ile kosztowałaby pracodawcę zmuszonego płacić płacę minimalną (ok. 2000 zł miesięcznie, taki jest koszt płacy minimalnej dla pracodawcy).

Struktura rynku pracy. Chodzi o dopasowanie kompetencji pracowników do oczekiwań pracodawców. W tym miejscu mamy duży problem, jako dość zacofana gospodarka post-komunistyczna. Problem polega np. na tym, że mamy bezrobotne szwaczki i osoby, które doiły krowy w PGRach, a pracodawcy poszukują programistów aplikacji na smartfony i przedstawicieli handlowych. Tej głębokiej różnicy, luki w kwalifikacjach, nie da się niestety szybko zmniejszyć.

- Skłonność społeczeństwa to przeprowadzenia się tam, gdzie jest praca. Tej mobilności wewnątrz kraju trochę Polakom brakuje (jak już, to jadą za granicę). Problem polega na tym, że trudno oczekiwać, iż osobie z podstawowym wykształceniem, w poPGRowskiej wsi, która nie pracowała przez ostatnie 15 lat, ktoś nagle wybuduje przed zagrodą lśniący wieżowiec firmy Google i zatrudni ją na stanowisku starszego programisty za 10 tys. zł na rękę.

Magicznym lekiem na bezrobocie są duże miasta. Bezrobocie w Warszawie jest zwykle poniżej 5%. Jednym z powodów, dla których nie ma pracy w województwie warmińsko-mazurskim, czy zachodnio-pomorskim jest właśnie brak dużego miasta (takiego na np. 800 tys. mieszkańców czy ponad milion).

Rozproszenie ludności po różnego rozmiaru wsiach i miasteczkach skutecznie utrudnia zdobywanie potrzebnych do pracy kwalifikacji i znajdowanie firm, które miałyby tych ludzi zatrudnić.

Osoby te zwykle nie mają z dala od miast szans na pracę, chyba że będą pracować przez internet, co jest zupełnie abstrakcyjnym pomysłem dla większości bezrobotnych.

 

Ile wynosi bezrobocie w Polsce?

Zarejestrowanie się jako bezrobotny daje prawo do darmowego korzystania z opieki zdrowotnej. To motywuje wiele osób, które wcale pracy nie potrzebują i nie szukają, do zarejestrowania się i powiększenia statystyki.

W Polsce mamy ok. 2 083 200 bezrobotnych, czyli 13% tzw. bezrobocia rejestrowanego (dane GUS za sierpień 2013). Ok. połowa z nich to osoby długotrwale bezrobotne (dłużej niż rok). Tylko ok. 340 tys. osób ma prawo do zasiłku, pozostałe dostają tylko prawo do darmowego leczenia.

Według Eurostatu, który zamiast patrzeć na liczbę zarejestrowanych osób szacuje faktyczną liczbę bezrobotnych zainteresowanych znalezieniem pracy, bezrobocie w Polsce wynosi 10,3% i jest niższe od średniej unijnej wynoszącej 10,9%. Bycie poniżej średniej unijnej w poziomie bezrobocia, to jest świetnym wynikiem, pokazuje, że przeszliśmy przez kryzys dość łagodnie w porównaniu z resztą Europy.

 

Zarejestrowani jako bezrobotni wcale nie muszą być faktycznie bez zajęcia…

Szacuje się, że ok. 38% osób zarejestrowanych, jako bezrobotni jest faktycznie zatrudniona, ale na czarno (w szarej strefie, która z kolei ma wartość ok. 25% polskiego PKB).

Czy te historie brzmią znajomo?

Pracujący na czarno w budowlance Dominik jest zarejestrowany jako bezrobotny (szacuje się, że aż 80% pracujących w tym sektorze robi to na czarno).

Opiekująca się dziećmi innych ludzi Ania jest zarejestrowana, jako bezrobotna (aż 90% opiekunek do dzieci pracuje na czarno).

Pan Mietek, który jest „złotą rączką” i robi różnego typu fuchy, również figuruje w statystyce jako bezrobotny.

Marek, który pracuje nielegalnie w Niemczech, oficjalnie jest na bezrobociu.

Elwira udziela korepetycji z angielskiego i nieźle z tego żyje – oficjalnie jest młodą bezrobotną.

31-letni Michał mieszka z rodzicami, którzy go utrzymują, spędza czas na grach komputerowych, niezbyt interesuje go jakaś praca – oficjalnie jest młodym bezrobotnym.

Monika, po urodzeniu drugiego dziecka, postanowiła zostać w domu – w statystykach jest bezrobotna, ale na razie nie szuka żadnej pracy, opiekuje się dziećmi i domem.

Marta opiekuje się 92 letnią emerytką, płacą jej za to dzieci opiekowanej – oficjalnie jest bezrobotna.

Jessica jest prostytutką – oficjalnie na bezrobociu (szacuje się, że takich jak ona jest w Polsce 150 – 250 tysięcy).

Pan Tomasz wynajmuje studentom na czarno parter domu, w którym mieszka – od wielu lat jest na bezrobociu.

Jadwiga wróciła po 3 latach z Norwegii, przywiozła pieniądze i właśnie remontuje dom rodziców – w statystykach zobaczysz ją, jako bezrobotną.

Rafał jest dilerem narkotyków – urząd pracy uważa go za jednego z młodych bezrobotnych.

Wszystkie powyższe przykłady są zmyślone, ale reprezentują różnorodność zajęć osób w szarej i czarnej (przestępczej) strefie. W związku z deklarowanym bezrobociem i niewykazywaniem dochodów, osoby te mogą także czasem liczyć na zasiłki z opieki społecznej. Paradoks polega na tym, że gdyby ujawniły swoje dochody, utraciłyby prawo do zasiłków i darmowej opieki zdrowotnej, tak więc mają motywację, by pozostać oficjalnie „długotrwale bezrobotnymi”, którzy „nie mają żadnych dochodów”. Zawyża to nie tylko statystki bezrobocia, ale i biedy w Polsce.

 

Co jeszcze wpływa dziś na bezrobocie?  

Kryzys gospodarczy. Rynki są teraz połączone, jest właściwie jeden, globalny rynek i kryzys w USA i strefie Euro odbija się także na Polsce. Podobnie np. z ożywieniem gospodarczym, które miejmy nadzieję za jakiś czas zmniejszy bezrobocie do naturalnego poziomu.

Są osoby, które po prostu są między jedną pracą a drugą. To się zdarza. Firmy bankrutują lub tną koszty, ludzie stają się chwilowo bezrobotni i w kilka miesięcy znajdują nową pracę – ten zupełnie naturalny proces nie ma zbyt negatywnych efektów dla gospodarki.

Zły klimat wokół przedsiębiorczości powoduje, że mamy za mało przedsiębiorców, za dużo pracowników. Zbyt niewielu ludzi chce tworzyć miejsca pracy, a zbyt wielu czeka, aż ktoś przyjdzie i da im pracę. Zakładanie firmy wiąże się z ryzykiem – przedsiębiorca może przepracować miesiąc pracując 7 dni w tygodniu po 14 godzin na dobę i w rezultacie jego firma może przynieść np. 10 tys zł straty. I żaden sąd pracy mu tego nie zwróci. On podejmuje ryzyko. To wciąż zbyt mało popularna postawa w naszym kraju.

Globalizacja i rozwój technologii spowodowały, że potrzebujemy mniej osób do prostych prac fizycznych, które taniej wykonają za nas np. Chińczycy, lub maszyny. Drastycznie spada zapotrzebowanie na proste prace i rośnie na wysokopłatne, wymagające dużych kwalifikacji zawody – np. potrzebujemy programistów, biotechnologów, managerów itp.

Polskie urzędy pracy są mało użyteczne (przydałyby się rozwiązania podobne do niemieckich, które mają być stopniowo wprowadzane i u nas). Prywatne firmy będą starać się znaleźć bezrobotnemu pracę, pomóc w przeprowadzce, dobrać odpowiednie kursy itp. Otrzymają one wynagrodzenie za rezultat (jeśli bezrobotny znajdzie i utrzyma pracę). Faktem jest, że na najlepiej płatne stanowiska nikt nie szuka pracowników w urzędach pracy.

Jest niski poziom kultury i uczciwości zarówno pracowników, jak i pracodawców – zdarza się kombinowanie, oszukiwanie, brak profesjonalizmu. To zniechęca obie strony do wzajemnych kontaktów, a tylko tak można zmniejszyć bezrobocie.

Zmienia się struktura gospodarki – coraz mniej ludzi będzie potrzebnych w rolnictwie i przemyśle, a coraz więcej w usługach. Potencjalni pracownicy nie nadążają z nadrobieniem różnicy w kwalifikacjach, które są potrzebne do bardziej zaawansowanych miejsc pracy.

Niektórzy ludzie nie nadają się do żadnej pracy – mają bardzo niskie IQ, nie mają kwalifikacji ani dyscypliny, są uzależnieni od alkoholu, mają różne zaburzenia psychiczne itd.

 

Podsumowanie

Bezrobocie jest dość złożonym problemem i najprawdopodobniej nigdy nie uda nam się całkowicie go zwalczyć. Dzięki ożywieniu gospodarczemu, które się miejmy nadzieję niebawem pojawi, reformom urzędów pracy i tego typu zabiegom, będziemy w stanie przybliżyć się do naturalnego poziomu bezrobocia, który nie będzie jakoś szczególnie szkodliwy dla gospodarki. Pamiętajmy też, że zarejestrowany bezrobotny to niekoniecznie osoba, która nie pracuje w ogóle. Ukrywanie dochodów i kombinowanie jest w Polsce wciąż dość powszechną praktyką.

Autor:

Komentarze: