"Edukacja jest rozwiązaniem dla wszystkich problemów."

Od jakiegoś czasu krąży po internecie grafika, która stara się wywołać oburzenie zestawiając przychody supermarketów i dyskontów z płaconymi przez nie podatkami:

rep

 

Jak jest naprawdę?

Pierwszy i największy błąd wynika z zestawiania przychodów z kwotą podatku.

Podatki dochodowe płaci się od ZYSKÓW (czyli od przychodów trzeba odjąć KOSZTY).

Marże supermarketów są jednym z najmniejszych w porównaniu z innymi branżami i wahają się między 1-2%. Czyli, z zapłaconych przez Ciebie 100 zł za zakupy, supermarket zarobi 1-2 zł. I to będzie jego zysk podlegający opodatkowaniu, chyba, że firma inwestuje, buduje nowe sklepy i te pieniądze idą na pokrycie kosztów rozwoju, czyli zysku nie ma wcale (a są np. kredyty na wiele lat).

Supermarkety zarabiają kolejny 1-2% obrotu w mało znany klientom sposób – otóż płacą one swoim dostawcom z dużym opóźnieniem (60 a nawet 120 dni). W międzyczasie te duże pieniądze inwestują w różne instrumenty finansowe i mają z tego zysk.

Prawdą jest, że pracownicy w marketach zarabiają mało, że dostawcy są traktowani w mało przyjazny sposób (wymusza się na nich bardzo niskie ceny, opłaty, płaci się im z dużym opóźnieniem itp.).

Z drugiej jednak strony, dzięki supermarketom wszyscy mają znacznie tańsze produkty. Jest to model bardzo zoptymalizowany pod względem cięcia kosztów i dzięki istnieniu tych tanich sklepów najbiedniejsi mogą za swoje małe pieniądze kupić znacznie więcej niż mogli do tej pory w małych sklepikach. Polacy wciąż duży procent swoich domowych budżetów wydają na żywność i fakt, że mogą ją kupować taniej jest bardzo ważny dla społeczeństwa.

Część swoich zysków sieci supermarketów mogą transferować za granicę i nie płacić od nich w Polsce podatków – jest to jednak normalne w przypadku zagranicznych firm, bo inwestorzy, którzy sfinansowali wejście do Polski danej sieci sklepów liczą także na to, że ich inwestycja przyniesie im zyski. Na tej samej zasadzie, polskie firmy operujące za granicą mogą transferować zyski do Polski lub rajów podatkowych.

Nieprawdą jest, że markety co 5 lat zmieniają nazwę, by płacić niższe podatki. Zmiany nazw wynikają z przejęcia danego sklepu przez inną spółkę, bo np. któraś z firm wycofuje się z Polski, a inna rozwija działalność i chętnie przejmie takie upadające sklepy.

Nieprawdą jest również, że mają jakiekolwiek ulgi podatkowe dlatego, że są marketami lub dlatego, że są własnością kapitału zagranicznego. Działają tak, jak wszystkie inne podmioty na rynku – mogą korzystać ze specjalnych stref ekonomicznych, ale dokładnie tak samo, jak każda inna firma.

Marketom nie wiedzie się najlepiej…

Wbrew pozorom, polski rynek jest konkurencyjny i wiele sieci marketów wycofało się z niego, a inne np. wciąż tracą pieniądze.

Oto kilka artykułów prasowych na ten temat:

Carrefour wycofa się z Polski? Kolejne sygnały

Tesco wycofa się z Polski? Bo Polacy kupują coraz mniej

Sieć Real wycofa się z Polski?

Niemiecka sieć handlowa Lidl wycofuje się z Polski

Plus (supermarket) – wycofał się z Polski

Jak widać, markety nie mają w Polsce łatwego życia, często walczą o przetrwanie, przynoszą straty i wycofują się z naszego rynku.

Autor:

Komentarze: