"Edukacja jest rozwiązaniem dla wszystkich problemów."

dzie

Aby liczba ludności nie malała potrzebujemy współczynnika dzietności wynoszącego 2,1 dzieci na kobietę w wieku rozrodczym (15-49 lat). Tak wysoki nie jest on w większości krajów UE (średnia to 1,58 – dane z 2011 roku). Dlatego właśnie, nie tylko Polacy, ale i większość Europy to społeczeństwa starzejące się i powoli wymierające.

Oto trzy kraje z największą dzietnością w Unii (szacunkowe dane CIA za 2013 rok):

Francja 2,08
Irlandia 2,01
Wielka Brytania 1,90

 

Gdzie mieści się Polska?

 

Jesteśmy w dolnej części zestawienia, choć nie odstajemy tak bardzo od wielu innych krajów. Oto kilka krajów z naszego otoczenia:

Niemcy 1,42
Austria 1,42
Włochy 1,41
Węgry 1,41
Grecja 1,40
Słowacja 1,39
Łotwa 1,34
Słowenia 1,32
Polska 1,32
Rumunia 1,31
Czechy 1,29
Litwa 1,28

 

Dlaczego współczynnik dzietności jest tak niski?

 

Zmalał nacisk społeczeństwa na posiadanie dzieci. Kiedyś młodzi ludzie czuli mocną presję, by mieć dzieci. Osoby bezdzietne były gorzej traktowane przez społeczeństwo. Dziś można być singlem, można zdecydować, że nie chce się mieć dzieci i wiele osób tak właśnie decyduje, bo również pojawiło się w międzyczasie wiele innych atrakcyjnych sposobów spędzania wolnego czasu i organizowania sobie życia.

Rosnące wykształcenie kobiet zmniejsza ich skłonność do posiadania dzieci. Mają więcej opcji, coraz więcej z nich pracuje, robi karierę, korzysta z życia i odkłada macierzyństwo na później lub nigdy.

Dostęp do antykoncepcji. Po raz pierwszy w historii mamy dostęp do faktycznie działającej antykoncepcji, co powoduje, że posiadanie lub nieposiadanie dzieci może być świadomym wyborem. Gdyby takie opcje były dostępne również w przeszłości – prawdopodobnie już wtedy rodziłoby się mniej dzieci.

W podobny sposób, gdyby Polacy mieli możliwość legalnego pracowania w całej Europie np. 50 lat temu, wyjechałoby również kilka milionów osób (czyli wyjazdy nie są spowodowane tym, że teraz jest w Polsce wyjątkowo źle, a tym, że po raz pierwszy można w ten sposób wyjechać – dawniej było gorzej, ale brak możliwości wyjazdu i legalnej pracy zatrzymywał ludzi w kraju). Kiedy po raz pierwszy w historii pojawia się możliwość wyboru w sprawie, w której wcześniej go nie było – nic dziwnego, że znajdzie się część osób, które wybiorą np. nieposiadanie dzieci czy wyjazd za granicę.

Zwiększająca się niepłodność i brak powszechnej refundacji in vitro. Z powodu stresów, chorób cywilizacyjnych i tego, że starania o dziecko podejmują pary coraz starsze, występują problemy z płodnością, a zabieg in vitro jest refundowany tylko dla 15 tys. par w Polsce (i to po raz pierwszy w historii).

Większa odpowiedzialność i chęć zapewnienia dobrych warunków. Dzisiejsi potencjalni rodzice chcą zapewnić swoim dzieciom naprawdę dobre warunki, dać możliwość pójścia na studia itd. Dawniej nikt się nad tym dłużej nie zastanawiał i do dziś tak jest w wielu miejscach na świecie.

W niektórych krajach afrykańskich przypada nawet 7 dzieci na kobietę. W Afganistanie ponad 5,5. Nie dzieje się to jednak dlatego, że mają super stabilną sytuację polityczną, ogromne zasiłki dla młodych matek czy też wysokie pensje. Wręcz przeciwnie, brak im edukacji, antykoncepcji, a wiele rodzących się dzieci nie dożyje wieku 5 lat.

Trwa kryzys gospodarczy. Wiele młodych osób ma duże problemy finansowe lub boi się np. że stracą pracę. W związku z punktem wyżej (chcą zapewnić dobre warunki dzieciom) powstrzymują się z decyzją o dziecku czekając, aż sytuacja się poprawi.

Emigrują głównie osoby w wieku reprodukcyjnym. Współczynnik dzietności liczy się dla kobiet od 15 do 49 roku życia, a wyjeżdżają głównie osoby między 25 a 34 rokiem życia (dane GUS) – kraj opuszczają głównie potencjalne matki w wieku, w którym mają największe prawdopodobieństwo urodzenia dziecka. Między innymi dlatego mówi się o tym, że Polki znacznie chętniej rodzą w Wielkiej Brytanii niż w Polsce. Oczywiście poza tym wpływa tu jeszcze poziom zarobków i duża pomoc brytyjskiego państwa dla rodzin.

Problemy młodych matek na rynku pracy. Niedawno rząd wprowadził roczne urlopy dla młodych matek. Może to w pewien sposób poprawić sytuację, ale powstaje pytanie, czy będzie im łatwo wrócić do pracy po tak długiej przerwie. To, co sprawdza się w Skandynawii to umożliwienie pracy i wychowania dzieci jednocześnie. Tak właśnie dochodzimy do następnego tematu…

Brak żłobków i miejsc w przedszkolach. Tylko 2% dzieci trafia do żłobków – trwają intensywne wysiłki, by zmienić ten stan rzeczy i umożliwić kobietom mającym małe dzieci kontynuowanie pracy zawodowej.

Problemy z mieszkaniami. Trudno jest dostać kredyt hipoteczny bez dobrej stałej pracy, którą z kolei ma tylko część młodych ludzi. Rząd stara się pomóc uzyskać kredyty hipoteczne młodym parom wprowadzając kolejny program, który zastąpi „Rodzinę na swoim”.

Młodzi mogliby też wynajmować mieszkania, jak to powszechnie robią za granicą, jednak prawdziwą blokadą rynku mieszkań pod wynajem jest prawo chroniące niepłacących czynszu lokatorów, które powoduje, że nie opłaca się budować nowych mieszkań pod wynajem, bo sam wynajem jest zbyt ryzykownym zajęciem dla wynajmującego.

Brak imigrantów. Gdybyśmy otworzyli granice na najzdolniejszych młodych ludzi np. ze wschodu, w kraju rodziłoby się więcej dzieci. Jak już wyżej wspomnieliśmy – imigranci są głównie w wieku rozrodczym i mają zwykle większy współczynnik dzietności niż cała populacja.

Polska ma najmniej obcokrajowców, jako procent populacji w Europie (0,1%). Średnia unijna to 4,1%. Kraje takie, jak Francja czy Wielka Brytania korzystają z imigrantów i między innymi dlatego mają tak wysokie współczynniki dzietności. Co czwarte dziecko urodzone w Wielkiej Brytanii to dziecko imigrantów.

Autor:

Komentarze: