"Edukacja jest rozwiązaniem dla wszystkich problemów."

zl

W tradycyjnych mediach i w internecie trwa niezdrowe podniecenie sytuacją ZUS-u, OFE i ogólnie całego systemu emerytalnego. W oparciu o kłamstwa i manipulacje, niepotrzebnie buduje się narodową histerię. Działa to szczególnie na ludzi nie mających odpowiednich narzędzi i wiedzy, by zrozumieć dość złożoną sytuację systemu emerytalnego.

Zobaczmy więc, jak jest naprawdę:

 

Kłamstwo 1: Emerytura mężczyzny będzie trwać 5 lat

 

Twierdzący tak ludzie posługują się prostym, ale błędnym wyliczeniem. Od średniej długości życia mężczyzny (lekko ponad 72 lata) odejmują wiek emerytalny (67 lat) i wychodzi im, że mężczyzna będzie żył tylko 5 lat na emeryturze.

Na czym polega błąd?

Otóż nie można do tego wyliczenia stosować średniej długości życia, dlatego, że obejmuje ona także tych, którzy zmarli np. kiedy mieli 10 dni, 4 lata, 15 lat, 33 lata itd.

Odpowiednią średnią do tego wyliczenia jest przewidywalna długość życia mężczyzny, który dożył 67 lat, czyli 14,8 lat (dla kobiet jest to 19,2). Więcej na ten temat można przeczytać tutaj.

Jest to wciąż średnia – można się ponad nią wybić choćby świadomie dbając o swoje zdrowie i kondycję fizyczną. Według Światowej Organizacji Zdrowia, nasza długość życia w ok. 50% zależy od stylu życia (ilości stresu, jakości diety, ćwiczeń fizycznych itd.).

Co więcej, żyjemy średnio coraz dłużej. Jak wynika z danych GUS, w ostatnich 20 latach średnia długość życia polskich mężczyzn wydłużyła się o 6 lat, a kobiet o 5,5 roku.

 

Kłamstwo 2: Otrzymasz na emeryturze świadczenie w wysokości 42% Twojej dzisiejszej pensji

 

Po pierwsze, chodzi o ostatnią pensję przed emeryturą, a nie pensję dzisiejszą, a po drugie dotyczy to tylko osób, które teraz zaczynają pracę (starsi będą mieli zwykle ponad 50% ostatniego wynagrodzenia).

Dla przykładu: dzisiejsze średnie wynagrodzenie wynoszące ok. 2,6 tys. zł netto, w roku 2052 osiągnie poziom ok. 8,0 tys. zł netto (uwzględniając inflację). Gospodarka się rozwija, wynagrodzenia z czasem rosną, gonimy Zachód i dlatego emerytura takiej osoby wyniesie nie 42% jej dzisiejszej pensji, tylko ok. 3405 zł. (źródło)

Dzięki podniesieniu wieku emerytalnego do 67 roku życia i zrównaniu tego progu dla mężczyzn i kobiet, emerytury ogółem będą wyższe średnio o 45 proc., natomiast emerytury kobiet będą wyższe o 70%.

Średnia długość życia ciągle rośnie, musimy więc i dłużej pracować, by zarobić na ciągle dłuższe życie na emeryturze.

ZUS wprowadził pewne zamieszanie wysyłając listy do ubezpieczonych i mówiąc im, ile emerytury mieliby, gdyby już od teraz nie pracowali do końca życia (dla większości oczywiście byłoby to śmiesznie mało) i ile otrzymaliby gdyby przez wszystkie pozostałe lata do wieku emerytalnego odprowadzali taką składkę jak dziś (co też jest zaniżonym założeniem, bo wynagrodzenia rosną z czasem, można dostawać więcej pieniędzy ze względu na coraz większe doświadczenie zawodowe, awans, zmianę pracy na lepszą itd).

 

Kłamstwo 3: ZUS wypłaca sobie miliardowe nagrody

 

Nie tak dawno SuperExpress donosił:

„ZUS wydał 1 278 249 000 złotych na nagrody! NIEWIARYGODNE!”

A teraz przyjrzyjmy się faktom, które powodują, że „niewiarygodne” staje się zupełnie normalną sprawą:

– tak kwota to suma nagród, które dostało 47 TYSIĘCY urzędników na przestrzeni 6 LAT. Wychodzi 377 zł miesięcznie na pracownika – to już trochę mniej szokująca kwota, prawda?

– wypłaty emerytur to największe zadanie państwa, pochłaniają największą cześć budżetu

– większość pracowników ZUS to ludzie z wyższym wykształceniem, a tacy po prostu zarabiają więcej. Są oni odpowiedzialni za miliardy złotych, miliony emerytów i płatników składek, obsługują skomplikowane systemy informatyczne, są wśród nich informatycy, prawnicy, analitycy itd.

– ZUS musi konkurować o pracowników z sektorem prywatnym. Gdyby pensje, które oferuje (z nagrodami licząc) były dużo niższe niż średnia krajowa, ZUS nie mógłby znaleźć kompetentnych kandydatów do obsadzenia potrzebnych mu stanowisk.

– ZUS jest ogromnym pracodawcą (ponad 47 tys. pracowników) i ma wynegocjowany wiele lat temu układ zbiorowy pracy z tymi pracownikami, który reguluje między innymi kwestię tych nagród. Tak więc nie jest to widzimisię dzisiejszego prezesa ZUS, który przez wrodzoną złośliwość postanowił przyznać sobie nagrody.

Tabloidy lubią podniecać się nagrodami (i stworzą sobie odpowiednio szokującą liczbę, choćby miały dodać nagrody wypłacone 47 tys. pracowników na przestrzeni 6 lat). W innych krajach też są nagrody i różne przywileje dla pracowników, a zarobki w administracji nie odbiegają zwykle od zarobków w sektorze prywatnym (tak jest też w Polsce – średnie wynagrodzenie w ZUS jest w okolicach średniej krajowej).

 

Kłamstwo 4: Polski system emerytalny jest gorszy niż systemy w innych krajach

 

Wbrew narzekaniom, okazuje się, że polski emeryt ma większą siłę nabywczą niż …brytyjski. Przy założeniu, że oboje polegają tylko na państwowej emeryturze.

Średnia państwowa emerytura w Polsce to ok. 1900 zł, podczas gdy w Wielkiej Brytanii to 110,15 funtów tygodniowo. Biorąc pod uwagę fakt, że wg danych OECD ceny w Wielkiej Brytanii są o 81% wyższe niż w Polsce – gdyby brytyjski emeryt polegał tylko na państwowej emeryturze mógłby za nią kupić mniej niż polski.

Z tego względu emeryci w wielu krajach Zachodu oszczędzają samodzielnie w prywatnych funduszach emerytalnych. Często pomagają im w tym pracodawcy np. dorzucając drugie tyle do każdej wpłaty na prywatny fundusz emerytalny. Państwo gwarantuje tylko minimum pozwalające nie umrzeć z głodu. Podobnie jest też w Kanadzie czy Nowej Zelandii.

Podobny do polskiego system emerytalny ma Słowacja. Ona także w 2012 roku przeprowadziła reformę marginalizującą OFE, bo powodowały one lawinowe narastanie długu publicznego. Wzorcem dla polskiego systemu emerytalnego z 1999 roku było Chile, w którym wprowadzono w pełni rynkowy system emerytalny i musiano się z niego w rezultacie wycofać, bo wielu ludzi wypracowało w ten sposób emerytury bliskie zeru.

Polska jest w o tyle gorszej sytuacji od krajów, które nie miały komunizmu, że składki emerytalne dzisiejszych emerytów zniknęły w nieefektywnym systemie gospodarki centralnie planowanej. Nie było giełdy, by je inwestować i gospodarki rynkowej, by miały jakaś realna wartość. Swoją drogą, jeśli pensja wynosiła 20 dolarów, to ile można było z tego faktycznie odłożyć, by mogło to utrzymać dzisiaj emeryta?

Z tego powodu mamy system, w którym musimy się zatroszczyć o wszystkich, którzy płacili składki, ale jednocześnie nie mamy pieniędzy z tych składek, w związku z tym płacący dziś ZUS zapewniają wypłatę emerytury swoim rodzicom lub dziadkom. Taki system mógłby funkcjonować całkiem dobrze, gdyby nie nadchodzące problemy demograficzne i ciągle zwiększająca się długość życia, a co za tym idzie – okresu pobierania emerytur.

 

Kłamstwo 5: ZUS jest bankrutem

 

Dopóki trwa państwo, dopóty będą emerytury. ZUS jest systemem redystrybucyjnym i jest dodatkowo gwarantowany przez skarb państwa, więc ryzyko jego bankructwa jest równe ryzyku bankructwa państwa, a to jest niezmiernie niskie. Więcej na ten temat:

Prezes Derdziuk uspokaja: ZUS nie zbankrutuje

Demografia stanowi coraz większe wyzwanie, ale istnieją też możliwości poradzenia sobie z sytuacją. Oto kilka przykładowych zmian, które mogą nas czekać, w zależności od tego, jak będzie się dalej rozwijać sytuacja:

– obniżenie najwyższych świadczeń i przywilejów emerytalnych, zmniejszenie różnic między najbogatszymi i najbiedniejszymi emerytami – zaczęły się już działania w tym kierunku.

– podniesienie wieku emerytalnego bez podnoszenia świadczeń (ostatnio podnieśliśmy wiek emerytalny, ale również i wysokość emerytur, które dzięki temu będą o 45% wyższe)

– przyjęcie młodych imigrantów ze Wschodu, by płacili ZUS na obecnych emerytów – takie rozwiązanie stosuje wiele krajów Zachodu. Pozwala to zapełnić lukę powodowaną przez niż demograficzny.

– lepsza polityka rodzinna może trochę zwiększyć liczbę urodzeń, choć trudno spodziewać się cudów, biorąc pod uwagę doświadczenia Niemiec, Ukrainy czy Rosji w tym zakresie.

– prawne zobowiązanie dzieci do opieki nad starszymi rodzicami – takie rozwiązanie wprowadziły ostatnio Chiny.

– odwrócona hipoteka, czyli możliwość otrzymania wypłat np. w wysokości kilkuset zł miesięcznie do końca życia w zamian za nieruchomość.

– ograniczenie dziedziczenia świadczeń emerytalnych z ZUS-u.

– powrót części emigrantów do Polski – za np. 10 lat Warszawa, Wrocław czy Trójmiasto mogą być atrakcyjnymi miejscami do życia dla znających języki, mających zagraniczne wykształcenie i doświadczenie, posiadających oszczędności umożliwiające zakup mieszkania czy zaczęcie biznesu, wymoczonych emigrantów wracających z Anglii, czy wymrożonych Polaków, którzy pracowali dotąd w Norwegii.

– część emigrantów sprowadzi się do Polski na stare lata, by za zagraniczne emerytury być w stanie dobrze żyć w tańszej Polsce. To będzie bardzo korzystne dla naszej gospodarki, bo będą wydawać pieniądze nie zabierając nikomu miejsca pracy i nie obciążając ZUS-u.

 

Kłamstwo 6: Rząd „ukradł” pieniądze z OFE

 

Państwo umarza obligacje zgromadzone w OFE i zamienia je na zapisy na subkontach w ZUS.

Dla emerytów nie stanowi to praktycznie różnicy.

Kto gwarantował obligacje?

Państwo.

Kto gwarantuje zapisy na subkontach w ZUS, na które te obligacje zamieniono?

To samo państwo.

Istnieje natomiast prawdopodobieństwo, że przez ten zabieg emerytury będą …wyższe, bo będą bardziej uzależnione w przyszłości od decyzji polityków, a dużą część wyborców w starzejącym się społeczeństwie będą stanowili emeryci. Mówił o tym Mateusz Szczurek, zanim jeszcze został ministrem finansów (zobacz wywiad).

Częściowa likwidacja OFE nic nie zmieniła dla emerytów, bo państwo przejęło zobowiązania OFE, ale poprawiła kondycje finansów publicznych i oddaliła ryzyko bankructwa państwa (co nie byłoby korzystne dla nikogo, a szczególnie emerytów). Dzięki temu zabiegowi znacznie spadnie dług publiczny i jego relacja do PKB, a także przestanie on tak lawinowo narastać w przyszłości.

Jest tak dlatego, że pożyczaliśmy na procent pieniądze już dziś, żeby odkładać je w OFE na zobowiązania, które wystąpią za np. 20 lat. Robienie takiego sztucznego długu publicznego prowadziłoby do bankructwa (szczegóły).

Polska jako jedyny kraj ma konstytucyjnie określony limit zadłużania państwa. To powodowało, że bez tej reformy musielibyśmy niebawem dokonać szeregu drastycznych cięć, które mogłyby wywołać kryzys gospodarczy, ograniczyć możliwości tworzenia wzrostu gospodarczego itd.

Dzięki tej reformie, OFE w końcu będą opcją, którą można wybrać, a nie przymusem. Nasze prawo będzie wreszcie takie, jak we wszystkich cywilizowanych krajach.

Pozytywnie oceniają reformę niezależni ekonomiści, z wyłączeniem tych, którzy byli twórcami OFE lub aktualnie czerpią z OFE korzyści np. w formie dotacji dla ich fundacji. Konieczność reformy czy też dania obywatelom wyboru w sprawie OFE podkreślało między innymi PO, PiS i SLD.

Na razie sytuacja systemu emerytalnego jest dość dobra, natomiast wiele będzie zależało od przyszłych rządów, przyszłego wzrostu gospodarczego i dalszego rozwoju sytuacji. Przyszłość jest zawsze w jakimś stopniu niewiadomą.

 

Podsumowanie

 

To wszystko nie znaczy, że jest świetnie i należy polegać tylko na państwie – najlepiej zadbać o siebie mając własne inwestycje (jak robią też emeryci na Zachodzie), natomiast jest znacznie lepiej niż się to większości wydaje.

Państwo zapewni podstawową emeryturę, a czy chcemy odkładać więcej we własnym zakresie zdecydujemy już sami. Dziś emeryci są drugą najlepiej sytuowaną grupą społeczną (po przedsiębiorcach), a średnia emerytura to ponad 1900 zł.

Oto oficjalna strona internetowa umożliwiająca szacowanie wysokości emerytury (uwzględniając prognozy wzrostu wynagrodzeń i inflacji).

Wylicz swoją szacunkowa emeryturę:
http://emerytura.gov.pl/oblicz-swoja-emeryture.php

Autor:

Komentarze: